Piątek, 4 stycznia.

Pakujemy się już, ale na odchodnym Ewunia zrobiła kilka zdjęć Czarnohory. Po lewej masyw Lesyny, na prawo od niej Homuł, a we mgle powinna być Howerla, która ani raz nie raczyła się nam pokazać podczas obecnego pobytu. Temperatura spadła do -10 stopni, ale nie ma wiatru, więc mróz nie jest dotkliwy. Jutro zamykamy chatkę i jedziemy do Polski. Do chatki wracamy 1 maja.

Środa, 2 stycznia.

Turyście jak na komendę rozjeżdżają się po świecie, jeszcze zostały cztery osoby, ale jutro wyjadą i oni. Chatka żyła pełnią życia przez kilka dni, a teraz znów sobie zasłużenie odpocznie. Pogoda całkiem dobra, nie sprawdziły się prognozy ciągłych opadów śniegu, za to chwilami świeciło słońce, a chwilami sypał niewielki śnieg. Temperatura w granicach -2 stopni i średni wiatr.

Wtorek, 1 stycznia.

Wszystkim miłośnikom górskich klimatów, a szczególnie naszej chatki, składamy najserdeczniejsze życzenia z okazji Nowego Roku. Obyśmy się w tym roku częściej spotykali w Czarnohorze.
Pogoda piękna, pierwszy słoneczny dzień od naszego przyjazdu. Widoki jak z bajki, ale na jutro prognozy zapowiadają opady śniegu przez cały dzień o czym świadczy gigantyczny wał chmur nad główną granią.

Środa, 19 września.

Pogoda przepiękna! Najmniejszej chmurki na niebie, Howerla jak na dłoni, a do tego ciepło. Zwykle we wrześniu bywały przymrozki, pierwszy śnieg, szron, a teraz nad ranem było 14 stopni ciepła. Sianokosy skończone, dwóch polskich turystów bardzo pomogło przy zbieraniu siana, w związku z czym nie trafili do chatki na noc. Sąsiedzi ugościli ich tak, że ledwo żyją…

Poniedziałek, 17 września.

Piękna pogoda, temperatura około 13 stopni, ale szybciutko rośnie. Urośnie do około 20 stopni, a w słońcu będzie znacznie cieplej. Typowe babie lato. Tutaj też to określenie funkcjonuje. Rąbię na szczapki suchego świerka, żeby było na zimę na rozpałkę. Już się dogadałem z Wasylem, że przywiezie konnym wózkiem i poukłada przy chatce porąbanego buka i świerka.