Niedziela, 9 września.

Dziś pochmurno od rana, ale podobno ma już nie padać. Rzeczywiście ciśnienie idzie w górę. Jutro ma już być słonecznie i bez opadów. Iwan w kłopocie, bo 4 dni temu skosił trawę, zebrał w kopki, ale nie zbudował stogu, a kopki od tego czasu mokną na deszczu. Chyba to siano będzie już musiał spisać na straty. Jest tylko 10 stopni, a lekki wiatr pogłębia wrażenie chłodu.

Sobota, 8 września.

Udało się koledze wyjechać z Dzembroni. Mostu wprawdzie nie było, ale przejechał brodem. Pogoda taka, że wracam marzeniami do Kizich Ułochów. Kiedyś były to tereny wypasowe stai w Gadżynie, dogorywają kwasolubne roślinki żyjące na owczych odchodach. Długi czas nie miały tam wstępu inne, niż dzikie, zwierzaki, a teraz znów pojawiły się konie.

Piątek, 7 września.

Nie zawsze naprawa mostu cieszy. Turysta chciał wyjechać z Dzembroni, ale niestety okazało się, że nie ma mostu, bo rozebrany do remontu. Możliwe, że uda się auto przewieźć brodem, przy pomocy Ziła. Hondzik nie chce pracować. Dobrze, że wczoraj przywiozłem żwir z Bystreca, więc mogę spokojnie szukać przyczyn uszkodzenia, nie przerywając sobie pracy nad osuszeniem zachodniej ściany chatki.

Czwartek, 6 września.

W transporcie stłukło się ucho od butelki na wino. Udało mi się je dorobić z mosiądzu. W nocy przeszła solidna burza, mocząc skutecznie siano Iwana. Wożenie kopek do stogu na dziś odwołane. Dopiero na poniedziałek zapowiadają bezdeszczową pogodę, nie wiem, czy siano dotrwa do tego czasu.

Środa, 5 września.

Poranek był chłodny i pochmurny, ale z biegiem czasu widać coraz więcej słońca. Na dziś i najbliższe dni prognozy zapowiadają niewielkie opady deszczu, dopiero w sobotę ma być bez opadów. Odwiozłem wczoraj do Bystreca butelki plastikowe i szklane i wrzuciłem do kontenerów specjalnie na to przygotowanych.

Wtorek, 4 września.

Dziś będziemy, ostatni raz w tym roku, pracować przy zbieraniu siana. Tylko raz, w ciągu dwudziestu lat, sianokosy przeciągnęły się do września. Wszystkiemu winna pogoda, która uniemożliwiała pracę. Sąsiedzi będą zbierać siano, a ja będę je woził Hondzikiem. W chwilach przerwy, będzie poczęstunek huculskimi przysmakami i samogonem.

Poniedziałek, 3 września.

Zmieniła się ścieżka na Kizie Ułohy. Dawniej szło się intuicyjnie wzdłuż wodospadu do średniego kotła, potem do najwyższego i stromym podejściem na przełączkę między Munczelem a Brebenieskułem. Teraz od średniego kotła prowadzi wyraźna ścieżka na szczyt Brebenieskuła. Dawniej było bardziej dziko, ale teraz jest bezpieczniej. Pogoda słoneczna i ciepła, ale turystów nawet na lekarstwo…

Niedziela, 2 września.

Zrobiłem trzylitrowy słoik bryndzy. Kupiliśmy cztery kilo buncu w Gadżynie, zmęłem ser w maszynce do mięsa, dodając dużo soli i ubiłem ciasno w słoiku. Będzie na Nowy Rok jak znalazł. Ciekawe, że dopiero teraz dowiedziałem się, że świeży bunc należy przechowywać w wodzie z solą. Może dlatego, że nie pytałem…

Sobota, 1 września.

Awaria drogi do Burkutu, Dzembroni i Bystreca powoli jest usuwana. Osuwisko zasypywane jest tonami ziemi, a ruch drogowy toczy się wahadłowo. Pogoda ustabilizowała się i już kolejny dzień nie pada. Codziennie za to, zamiast malowniczego wschodu słońca. przychodzi gęsta, jesienna mgła.

Piątek, 31 sierpnia.

Wygląda na to, że kosiarki terkoczą na pogodę! Drugi dzień lampy i też prawdopodobnie nie będzie padało. Koło chatki pokazały się konie, jeden z maleńkim źrebakiem. Iwan od dawna szuka kobyły, która była w wysokiej ciąży, więc możliwe, że rozpozna ją na zdjęciu.