Piątek, 14 września.

Siano ułożone już w piękny stóg. Wizyta w Werchowynie, jak w każdy czwartek, była bardzo owocna. Nakupiłem jedzenia na cały tydzień, najadłem się w Lubawie i chociaż nie było jazykiw, zadowoliłem się widbywną. Łaziłem po Werchowynie do siedemnastej, na tyle pozwoliły mi kolana. Dziś nareszcie remont źródełka. Zacznę od wywiezienia na miejsce agregatu prądotwórczego, żeby opalarką wysuszyć resztki wilgoci w zbiorniku.

Dodaj komentarz